Czego naprawdę
nauczał Budda?

Podróżuję tylko ścieżkami, które mają serce;
taką ścieżką, która posiada serce.
Po niej podróżuję, a jedynym wysiłkiem
wartym podjęcia jest przebycie jej całej.
Po niej podróżuję i patrzę, patrzę z zapartym tchem.

Nasz czas na ziemi jest krótki. Łatwo możemy go zmarnować, żyjąc nieświadomie, byle jak, trwoniąc energię na rzeczy błahe, miotając się bez sensu w powszechnym amoku żałosnego konsumpcjonizmu czy goniąc za czymś nieosiągalnym. Ale możemy też przeżyć swój czas świadomie, czyniąc go wyrazem mocy i spokoju, tak by każde nasze słowo i każdy nasz czyn były nieskazitelne, a każdy oddech był mistycznym doświadczeniem.

Nie nauczam tu żadnej żadnej filozofii ani nie propaguję żadnej religii. Nie zajmuję się psychologią ani parapsychologią. Nie organizuję żadnych warsztatów ani nie prowadzę żadnych kursów. Mówię tutaj jedynie o mojej „ścieżce serca” – ścieżce harmonii pomiędzy strachem bycia człowiekiem i cudem bycia człowiekiem w tym groźnym i pięknym świecie.

Powiedzmy, że wiem różne rzeczy, bo nie tworzę osobistych historii,
nie czuję się ważniejszy od niczego, a świadomość śmierci jest ze mną.

=> O „mnie”